czwartek, 5 sierpnia 2010

"Człowieku małej wiary..."

30 sierpień 2009 o 19:05

Najgorszy jest przymus wierzenia. "Musisz uwierzyć!" Nie, nie muszę. Nie potrafię, nie można na zawołanie. Wiara to łaska, natchnienie. Nie postawa, nie aktywność. Wielu zaczyna działać bez wiary, licząc na to, że kiedyś wykiełkuje ona na widok owoców ich zawziętej pracy. Ale wiara przez duże "W" to nie jest prosta suma satysfakcji z dokonań i ufności we własne siły. Wiary nie można wygenerować z siebie samego (jogą, filozofią kai zen, psychoterapią, whatever). Wiara musi przyjść z zewnątrz, obdarza nią Bóg. Bez względu na to, czy się w niego wierzy, czy nie. Bez względu na to, czy jest, czy go nie ma. Pomódlcie się ze mną o wiarę dla mnie. Podobno, kiedy już dwóch modli się o to samo, to przychodzi.