czwartek, 5 sierpnia 2010

Menu

12 sierpień 2009 o 23:14

W drodze na dzisiejszy obiad, Sat poprosił o napisanie elowego menu. Uprzedzam wszelkie pytania: tak jadałam półtora roku temu, kiedy moja waga nieuchronnie zbliżała się do przerażającej granicy dziewięćdziesięciu kilo. Okulary leżały mi wtedy na policzkach, przechodząc obok wystawy, musiałam pięć minut czekać na nienadążające za mną dupsko, a śniadanie podane do łóżka z powodzeniem można było stawiać na moim biuście. Oto dzienny zestaw pokarmowy kaszalota. Nudzący się w pracy oraz osoby wyciągające pierwiastki z numerów gadu-gadu mogą sobie podliczyć kalorie.

ŚNIADANIE
Pół odgrzanej pizzy z wczoraj. Najczęściej pepperoni, na grubym cieście, z podwójnym serem. Szklanka, wróć - dwie szklanki coli.

DRUGIE ŚNIADANIE
Dwie bułki z masłem, najczęściej kajzerki albo paluchy, dwie smażone parówki. Szklanka coli.

TRZECIE ŚNIADANIE
Dopijam ten litr coli, bo przecież jak tak będę ciągle otwierać tę butelkę, to mi cola zwietrzeje i będzie do chrzanu.

OBIAD
Pierwsze danie: Zupka chińska. Drugie danie: makaron smażony z sosem sojowym i żółtym serem. Deser: eklerka, bajaderka i serniczek krakowski. Cola. Z nowej butelki.

PODWIECZOREK
Parówka wpulana przy komputerze. Jakieś wafelki. Żeby się nie odwodnić: na biurku zawsze szklanka coli.

KOLACJA
Przed telewizorem: czipsy serowe lub paprykowe, baton czekoladowy, cola.

POSIŁEK DO PRZY-PRACY W NOCY
Trzy kromki chleba z pasztetem drobiowym. Pudełko paprykarza sojowego marki Sante. Cola. Już nie w szklance, bo nie mam czasu chodzić ciągle do kuchni, odcinek musi być gotowy na rano, więc na biurku cała butelka.

BONUS
Jeśli musiałam w międzyczasie wyjść, żeby coś załatwić, wracając do domu nabywałam zestaw: McChicken, Cheeseburger, 6 McNuggets z sosem barbecue, duże frytki. Puszka coli, żeby nie marnować tej, którą mam w domu.

THE END

Nie wierzę w to, co napisałam. Ale to prawda:)