<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6545915311292809675</id><updated>2011-08-02T09:11:54.961-07:00</updated><title type='text'>rysunkowy</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://rysunkowy.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rysunkowy.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>nov</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_J4fHXmDFdUI/SpDmsopF_CI/AAAAAAAAAUs/GkbVv3QGI4k/S220/elasokolowska.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>24</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6545915311292809675.post-3840436054760162638</id><published>2011-01-13T02:02:00.000-08:00</published><updated>2011-01-13T02:02:09.283-08:00</updated><title type='text'>Constant</title><content type='html'>Przerażająca bezbronność wobec Ciebie czy wobec potęgi moich własnych wyobrażeń? The phantom I still see.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6545915311292809675-3840436054760162638?l=rysunkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/3840436054760162638'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/3840436054760162638'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rysunkowy.blogspot.com/2011/01/constant.html' title='Constant'/><author><name>nov</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_J4fHXmDFdUI/SpDmsopF_CI/AAAAAAAAAUs/GkbVv3QGI4k/S220/elasokolowska.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6545915311292809675.post-4789579445248966334</id><published>2011-01-12T16:36:00.000-08:00</published><updated>2011-01-12T16:38:10.467-08:00</updated><title type='text'>Reggae</title><content type='html'>Pewnego dnia już nie kocham. I to wszystko.&lt;br /&gt;Smutna prawda jest taka, że nikt z nas nie zasługuje na miłość. Miłość to uczucie nie z tego świata, za duże, za obce, za niezrozumiałe. Za dobre dla nas. Możemy co najwyżej do niej aspirować. Warto, bo za jej sprawą rośnie się i dojrzewa. To wszystko, co możemy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6545915311292809675-4789579445248966334?l=rysunkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/4789579445248966334'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/4789579445248966334'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rysunkowy.blogspot.com/2011/01/reggae.html' title='Reggae'/><author><name>nov</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_J4fHXmDFdUI/SpDmsopF_CI/AAAAAAAAAUs/GkbVv3QGI4k/S220/elasokolowska.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6545915311292809675.post-370894757600853367</id><published>2010-11-05T03:06:00.000-07:00</published><updated>2010-11-06T02:04:26.774-07:00</updated><title type='text'>Adekwatność</title><content type='html'>Maria Dąbrowska mawiała podobno: "przeszkadza mi pogoda nie tyle zła, co nieodpowiednia". W ten sam sposób daje się mówić o ludzkich postawach i zachowaniach. Nie: złe, ale: nieodpowiednie, nie-odpowiadające, nieadekwatne. Do czego? Do sytuacji, do statusu, do miejsca i czasu, w końcu - do oczekiwań drugiego człowieka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bywa tak, że chcąc tak mocno zakręcić butelkę, by mieć stuprocentową pewność, że nic się z niej nie wyleje, przekręcamy zakrętkę, przekraczamy granicę jej oporu, nieodwracalnie niszczymy gwint. Z naszymi związkami czasami dzieje się to samo. Przykładamy zbyt wielką siłę do ich podtrzymywania, staramy się bez limitów, angażujemy bezgranicznie, święcie przekonani, że nawet odrobina mniej z naszej strony byłaby... zdradą? Pcha nas do tego wizja zrodzona daleko wcześniej, projekt stworzony z fragmentów książek, filmów, melodii, romantycznych przekonań innych ludzi, wierzeń i religii, naszego poczucia wartości lub niedowartościowania, smutków z dzieciństwa, nadziei, marzeń, tysięcy obrazów, zapachów, doznań. W naszych umysłach obraca się trójwymiarowy model życia, generując działanie, wyznaczając trasę, podpowiadając nawet siłę kroków. Kompletna konstrukcja, która wymaga wstawienia już tylko jednego elementu. Niestety dla nas, ów "element" jest zawsze drugim podmiotem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może zdarzyć się tak, że pewnego dnia zaczynamy zdawać sobie sprawę, że nasze działania nie przynoszą już takiego skutku, jak dawniej albo że nie skutkują w ogóle. Zaczynamy panikować, szukać błędu, pomyłki, winy w sobie. Staramy się naprawić. Rozglądamy za instrukcją, metodą. Dopytujemy. Ale zamiast prostych wskazówek: zrób to i to, zrób tak i tak, otrzymujemy tylko coraz silniejszy przekaz, że nic nie jest takie, jak być powinno. Nadciąga chłód, rzeczywistość się rozrzedza, coraz szybciej poruszamy nogami, by biec, ale stoimy w miejscu, jak we śnie. Wytężamy wzrok, ale nie widzimy, sięgamy po coś, ale nasza dłoń pozostaje pusta. Zaczęło się wylewać, przeciekać. Zaczęliśmy tracić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6545915311292809675-370894757600853367?l=rysunkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/370894757600853367'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/370894757600853367'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rysunkowy.blogspot.com/2010/11/adekwatnosc.html' title='Adekwatność'/><author><name>nov</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_J4fHXmDFdUI/SpDmsopF_CI/AAAAAAAAAUs/GkbVv3QGI4k/S220/elasokolowska.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6545915311292809675.post-2244060786995824674</id><published>2010-10-14T08:17:00.000-07:00</published><updated>2010-10-14T08:23:00.241-07:00</updated><title type='text'>Bezbronność</title><content type='html'>Jeśli nie jesteśmy obdarzeni szczególnym darem, jeśli nie mamy wyjątkowej, charyzmatycznej osobowości, nie mamy wpływu na innych ludzi. Choćbyśmy nauczyli się na pamięć podręcznika Cialdiniego, w swoich działaniach i skutkach tych działań zatrzymamy się na powierzchni drugiego człowieka, osiągając, co najwyżej, mistrzostwo w manipulacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spryt i wystarczająca doza bezczelności pozwalają dziś dość skutecznie śledzić drugiego człowieka. Możemy zajrzeć do jego portfela, do telefonu, do elektronicznej poczty. Pewnego rodzaju kompetencja i umiejętność poradzenia sobie z poczuciem winy dają cudowne poczucie kontroli: wiemy. Wiemy i tylko od nas zależy, czy, gdzie, w jaki sposób oraz kiedy ujawnimy tę naszą wiedzę. Nosimy ją jak skarb, broń, potencjał. Wydajemy się sobie silniejsi. Wydaje nam się, że odwrócimy konsekwencje zdarzeń i pokierujemy tymi, które mają dopiero nadejść. Ale to tylko okrutne złudzenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jesteśmy bowiem potwornie żałośni, podwójnie żałośni. Raz, bo przekroczyliśmy własne sumienie, targani niepokojem i rozpaczą, dwa - bo pozwoliliśmy, by uczucia do tego stopnia zawładnęły naszym życiem, by przekroczenie tej granicy stało się możliwe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawda jest wstrząsająca: przegrywamy już w momencie, gdy pochylamy się, by zajrzeć do cudzego pokoju przez dziurkę od klucza. Wiemy czy nie - jesteśmy tak samo bezbronni. Nasza zbroja jest pergaminowa, nasza broń to oszczep z zapałek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy możemy zajrzeć w oczy człowiekowi, który kieruje swoje spojrzenie na kogoś innego niż my? Czy istnieje hasło, które można złamać, by to się udało? Jeśli drugi człowiek przestał chcieć patrzeć na nas, nasze patrzenie na wszystko, co należy do niego, i tak staje się daremne. Powstrzymajmy się więc przed otwarciem koperty, cofnijmy dłoń, zanim wciśniemy Enter.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6545915311292809675-2244060786995824674?l=rysunkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/2244060786995824674'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/2244060786995824674'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rysunkowy.blogspot.com/2010/10/bezbronnosc.html' title='Bezbronność'/><author><name>nov</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_J4fHXmDFdUI/SpDmsopF_CI/AAAAAAAAAUs/GkbVv3QGI4k/S220/elasokolowska.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6545915311292809675.post-1803890514669445861</id><published>2010-08-05T09:41:00.002-07:00</published><updated>2010-08-05T09:41:58.800-07:00</updated><title type='text'>Z drugiej strony kanału</title><content type='html'>14 maj 2010 o 16:01&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Często śni mi się, że umieram. Są to coraz spokojniejsze sny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj, podczas operacji serca zostawiono mi w nim pięciozłotówkę.  Podjęto decyzję o ponownym otwarciu. Dostałam tę monetę na pamiątkę.  Była pokryta patyną.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6545915311292809675-1803890514669445861?l=rysunkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/1803890514669445861'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/1803890514669445861'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rysunkowy.blogspot.com/2010/08/z-drugiej-strony-kanau.html' title='Z drugiej strony kanału'/><author><name>nov</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_J4fHXmDFdUI/SpDmsopF_CI/AAAAAAAAAUs/GkbVv3QGI4k/S220/elasokolowska.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6545915311292809675.post-2887172488549142950</id><published>2010-08-05T09:41:00.000-07:00</published><updated>2010-08-05T09:41:08.778-07:00</updated><title type='text'>Ks. Adam Pilch</title><content type='html'>25 kwiecień 2010 o 10:27&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj w parafii Wniebowstąpienia Pańskiego w Warszawie odbył się  pogrzeb naszego proboszcza ks. Adama Pilcha. Zawdzięczam mu tak wiele,  że nie znajduję słów, żeby o tym dzisiaj opowiedzieć. Oddam więc głos  mądrzejszym i większym ode mnie.&lt;br /&gt;"Pożegnania zakończył dr Jakub Slawik, który w imieniu przyjaciół  wspominał mi.in.: Adam uosabiał w sobie moje marzenie o tym, jakim  chciałbym widzieć mój Kościół, nasz Kościół, Kościół w których nie ma  gorszych i lepszych, bo Adam z równą uwagą odnosił się do biskupów i do  nas wszystkich w tej parafii, Kościół, w którym nigdzie nie dzieli się  wierzących na mężczyzn i kobiety; Kościół, w którym skłonności seksualne  nie mają żadnego znaczenia, Kościół otwarty dla wszystkich, w którym  Ewangelia znosi wszelkie przywileje i podziały, Kościół bez zadęcia i  pustej celebry, bez walki o tak zwane wartości chrześcijańskie, bez  taniego moralizowania i taniego sentymentalizmu, lecz Kościół żyjący  Ewangelią o wyprzedzającym wszelkie nasze czyny zbawieniu w Chrystusie."&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6545915311292809675-2887172488549142950?l=rysunkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/2887172488549142950'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/2887172488549142950'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rysunkowy.blogspot.com/2010/08/ks-adam-pilch.html' title='Ks. Adam Pilch'/><author><name>nov</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_J4fHXmDFdUI/SpDmsopF_CI/AAAAAAAAAUs/GkbVv3QGI4k/S220/elasokolowska.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6545915311292809675.post-8998201224509734675</id><published>2010-08-05T09:40:00.000-07:00</published><updated>2010-08-05T09:40:13.905-07:00</updated><title type='text'>01</title><content type='html'>24 kwiecień 2010 o 23:03&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Schodzi się do metra z dość ciemnej ulicy. Wyraźnie widzi się jasno  oświetlone schody, stopnie. Na powierzchni zostają drzewa, które kwitną  jak rok, dwa lata, trzy lata temu. Pamiętam jak kupiłam rower. FMD po  nocach, spacery z psem i szczękanie zębami z zimna. Wszystko poszło się  pieprzyć.&lt;br /&gt;Do wagonu metra wchodzą ze mną dwa obleśne tłuściochy w spódnicach mini,  galerianki XXL. Wały tłuszczu na brzuchach, uda jak u godżilli,  słoniowe kostki spętane sandałami rzymskich legionistów. Gołe zmarznięte  nogi (ja w płaszczu, owinięta wełnianym szalikiem), powiększony zestaw  zimnych nóżek w galarecie. Foie gras na obcasach. Dzięki temu widokowi  droga szybko mija. &lt;br /&gt;Wychodzi się z metra, ale już ciężko wspinać się po schodach, dopadło  to, tamto. Wzdłuż Wałbrzyskiej rosną kasztany, a ich wielkie, jeszcze  nie rozłożone liście wiszą jak zielone jądra. Co za urocze skojarzenie.  Powidok: para zakurzonych damskich pantofli z urwanym guzikiem. Gdyby to  nie był zwid, ale rzeczywistość, rzuciłabym się na kolana, żeby je  całować.&amp;nbsp;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6545915311292809675-8998201224509734675?l=rysunkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/8998201224509734675'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/8998201224509734675'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rysunkowy.blogspot.com/2010/08/01.html' title='01'/><author><name>nov</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_J4fHXmDFdUI/SpDmsopF_CI/AAAAAAAAAUs/GkbVv3QGI4k/S220/elasokolowska.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6545915311292809675.post-4981301543167855110</id><published>2010-08-05T09:38:00.000-07:00</published><updated>2010-08-05T09:38:14.344-07:00</updated><title type='text'>I tak nikt nie rozumie, prawda?</title><content type='html'>31 styczeń 2010 o 11:24&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Je ne rêve plus je ne fume plus&lt;br /&gt;Je n'ai même plus d'histoire&lt;br /&gt;Je suis seule sans toi&lt;br /&gt;Je suis laide sans toi&lt;br /&gt;Je suis comme un orphelin dans un dortoir&lt;br /&gt;Je n'ai plus envie de vivre dans ma vie&lt;br /&gt;Ma vie cesse quand tu pars&lt;br /&gt;Je n'ai plus de vie et même mon lit&lt;br /&gt;Ce transforme en quai de gare&lt;br /&gt;Quand tu t'en vas&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Je suis malade, complètement malade&lt;br /&gt;Comme quand ma mère sortait le soir&lt;br /&gt;Et qu'elle me laissait seul avec mon désespoir&lt;br /&gt;Je suis malade parfaitement malade&lt;br /&gt;T'arrive on ne sait jamais quand&lt;br /&gt;Tu repars on ne sait jamais où&lt;br /&gt;Et ça va faire bientôt deux ans&lt;br /&gt;Que tu t'en fous&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Comme à un rocher, comme à un péché&lt;br /&gt;Je suis accroché à toi&lt;br /&gt;Je suis fatigué je suis épuisé&lt;br /&gt;De faire semblant d'être heureuse quand ils sont là&lt;br /&gt;Je bois toutes les nuits mais tous les whiskies&lt;br /&gt;Pour moi on le même goût&lt;br /&gt;Et tous les bateaux portent ton drapeau&lt;br /&gt;Je ne sais plus où aller tu es partout&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Je suis malade complètement malade&lt;br /&gt;Je verse mon sang dans ton corps&lt;br /&gt;Et je suis comme un oiseau mort quand toi tu dors&lt;br /&gt;Je suis malade parfaitement malade&lt;br /&gt;Tu m'as privé de tous mes chants&lt;br /&gt;Tu m'as vidé de tous mes mots&lt;br /&gt;Pourtant moi j'avais du talent avant ta peau&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cet amour me tue si ça continue&lt;br /&gt;Je crèverai seul avec moi&lt;br /&gt;Près de ma radio comme un gosse idiot&lt;br /&gt;Ecoutant ma propre voix qui chantera&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Je suis malade complètement malade&lt;br /&gt;Comme quand ma mère sortait le soir&lt;br /&gt;Et qu'elle me laissait seul avec mon désespoir&lt;br /&gt;Je suis malade&lt;br /&gt;C'est ça je suis malade&lt;br /&gt;Tu m'as privé de tous mes chants&lt;br /&gt;Tu m'as vidé de tous mes mots&lt;br /&gt;Et j'ai le cœur complètement malade&lt;br /&gt;Cerné de barricades&lt;br /&gt;T'entends je suis malade.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6545915311292809675-4981301543167855110?l=rysunkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/4981301543167855110'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/4981301543167855110'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rysunkowy.blogspot.com/2010/08/i-tak-nikt-nie-rozumie-prawda.html' title='I tak nikt nie rozumie, prawda?'/><author><name>nov</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_J4fHXmDFdUI/SpDmsopF_CI/AAAAAAAAAUs/GkbVv3QGI4k/S220/elasokolowska.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6545915311292809675.post-1147331514747606623</id><published>2010-08-05T09:35:00.001-07:00</published><updated>2010-08-05T09:35:51.893-07:00</updated><title type='text'>Pierwszy tydzień nowego roku</title><content type='html'>9 styczeń 2010 o 12:30&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za oknem śnieżno, a w domu ciepło. Kot, najedzony dorszem, zasypia na  środku łóżka, na jednym kocu, na drugim kocu, zakręcony w ogon. Gdzie  nie spojrzeć, książki ("cionżki", jak mówi A.). W dolnej szufladzie  lodówki trzydzieści jajek, z których można smażyć omlety i naleśniki na  ufo do raclette (z konfiturom). Podmuchy wiatru walą w okna, a wanna  pełna gorącej wody przenosi daleko stąd. Życie nie musi polegać ani na  biegu, ani na zdobywaniu, ani nawet na dążeniu. Może polegać na  utrzymywaniu się na powierzchni i codziennym zapuszczaniu sondy wgłąb:  jego i siebie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6545915311292809675-1147331514747606623?l=rysunkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/1147331514747606623'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/1147331514747606623'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rysunkowy.blogspot.com/2010/08/pierwszy-tydzien-nowego-roku.html' title='Pierwszy tydzień nowego roku'/><author><name>nov</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_J4fHXmDFdUI/SpDmsopF_CI/AAAAAAAAAUs/GkbVv3QGI4k/S220/elasokolowska.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6545915311292809675.post-8235187980360472699</id><published>2010-08-05T09:34:00.000-07:00</published><updated>2010-08-05T09:34:15.287-07:00</updated><title type='text'>Bezsenność</title><content type='html'>28 listopad 2009 o 01:30&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stworzenie człowiek i stworzenie kot,&lt;br /&gt;Razem w jedną czarną noc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fiku miku, haiku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6545915311292809675-8235187980360472699?l=rysunkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/8235187980360472699'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/8235187980360472699'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rysunkowy.blogspot.com/2010/08/bezsennosc.html' title='Bezsenność'/><author><name>nov</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_J4fHXmDFdUI/SpDmsopF_CI/AAAAAAAAAUs/GkbVv3QGI4k/S220/elasokolowska.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6545915311292809675.post-465420308369555059</id><published>2010-08-05T09:33:00.001-07:00</published><updated>2010-08-05T09:33:45.312-07:00</updated><title type='text'>Zły dzień</title><content type='html'>27 listopad 2009 o 20:50&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś wszyscy umrzemy. Czasami mnie to pociesza i wyścieła rzeczywistość wokół miękkim puchem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6545915311292809675-465420308369555059?l=rysunkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/465420308369555059'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/465420308369555059'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rysunkowy.blogspot.com/2010/08/zy-dzien.html' title='Zły dzień'/><author><name>nov</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_J4fHXmDFdUI/SpDmsopF_CI/AAAAAAAAAUs/GkbVv3QGI4k/S220/elasokolowska.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6545915311292809675.post-7735756520105781697</id><published>2010-08-05T09:32:00.001-07:00</published><updated>2010-08-05T09:32:52.538-07:00</updated><title type='text'>Masta fantasta</title><content type='html'>22 listopad 2009 o 14:40&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy człowiek powinien być wyposażony w diodkę, która w razie czego  zapalałaby się w okolicach trzydziestego roku życia, sygnalizując: "ej,  koleś/laska, właśnie zaczynasz przegrywać życie, zweryfikuj cele,  narzędzia, metody".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6545915311292809675-7735756520105781697?l=rysunkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/7735756520105781697'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/7735756520105781697'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rysunkowy.blogspot.com/2010/08/masta-fantasta.html' title='Masta fantasta'/><author><name>nov</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_J4fHXmDFdUI/SpDmsopF_CI/AAAAAAAAAUs/GkbVv3QGI4k/S220/elasokolowska.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6545915311292809675.post-289580094987342442</id><published>2010-08-05T09:30:00.001-07:00</published><updated>2010-08-05T09:30:21.485-07:00</updated><title type='text'>Psychosen</title><content type='html'>22 październik 2009 o 09:24&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie pamiętam, jak się nazywała większość dzieciaków z mojej klasy w  podstawówce. Pamiętam doskonale, jak miała na imię i nazwisko  dziewczyna, dla której rzucił mnie mój ówczesny chłopak. W dzisiejszym  śnie sponsorowanym przez literkę P (jak problem) i E (jak ego), ludzie, z  którymi niewątpliwie za dużo o sobie rozmawiałam, oraz mój ojciec,  wyszczególniali mi moje wady i trudności, jakie sprawiam w relacjach.  Raczyli mnie też mądrościami o życiu i dawali przepisy na szczęście, za  co wściekałam się na nich do łez, bo przecież wiem to wszystko i bez ich  wykładów. W końcu na horyzoncie pojawił się także ów były, a raczej  jego słowa przekazane przez wspólną koleżankę: "On też uważa, że jesteś  chora. Bo masz złamane serce."&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6545915311292809675-289580094987342442?l=rysunkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/289580094987342442'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/289580094987342442'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rysunkowy.blogspot.com/2010/08/psychosen.html' title='Psychosen'/><author><name>nov</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_J4fHXmDFdUI/SpDmsopF_CI/AAAAAAAAAUs/GkbVv3QGI4k/S220/elasokolowska.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6545915311292809675.post-424470396775690516</id><published>2010-08-05T09:29:00.000-07:00</published><updated>2010-08-05T09:29:07.841-07:00</updated><title type='text'>Lingwistyka niezastosowana</title><content type='html'>14 październik 2009 o 16:18&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już wiem, kiedy przeraziły mnie języki obce: gdy zdałam sobie sprawę, że  nawet najgrubszy słownik, jaki mam na półce, nie zawiera wszystkich  słów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6545915311292809675-424470396775690516?l=rysunkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/424470396775690516'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/424470396775690516'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rysunkowy.blogspot.com/2010/08/lingwistyka-niezastosowana.html' title='Lingwistyka niezastosowana'/><author><name>nov</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_J4fHXmDFdUI/SpDmsopF_CI/AAAAAAAAAUs/GkbVv3QGI4k/S220/elasokolowska.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6545915311292809675.post-4098167598185012938</id><published>2010-08-05T09:27:00.001-07:00</published><updated>2010-08-05T09:27:54.647-07:00</updated><title type='text'>Niedorozwikłanie</title><content type='html'>12 październik 2009 o 14:41&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śniło mi się, że się obudziłam i na świecie nie było ani jednego  homoseksualisty. Wszyscy byliśmy normalni. Nie potrafię opisać uczucia  ulgi, jakiego doznałam.&amp;nbsp;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6545915311292809675-4098167598185012938?l=rysunkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/4098167598185012938'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/4098167598185012938'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rysunkowy.blogspot.com/2010/08/niedorozwikanie.html' title='Niedorozwikłanie'/><author><name>nov</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_J4fHXmDFdUI/SpDmsopF_CI/AAAAAAAAAUs/GkbVv3QGI4k/S220/elasokolowska.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6545915311292809675.post-1774574380610860299</id><published>2010-08-05T09:26:00.000-07:00</published><updated>2010-08-05T09:26:28.006-07:00</updated><title type='text'>Idąc ciemną doliną</title><content type='html'>7 październik 2009 o 14:35&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dostałam dzisiaj wiersz, z tomu teraz nagrodzonego Nike, od Magdy (Gene).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;XLIX.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zapamiętałem początek wiersza:&lt;br /&gt;"nie narażaj się śmierci"&lt;br /&gt;dziwne napomnienie: "Nie narażaj się&lt;br /&gt;śmierci słońcu ciemności wodzie"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no właśnie słońcu ciemności a nawet&lt;br /&gt;wodzie czyli każdej rzeczy którą masz&lt;br /&gt;w zasięgu ręki albo ci się wydaje&lt;br /&gt;że możesz ją posiąść gdy zaciśniesz pięści&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zapamiętałem słowa staropolskiego poety&lt;br /&gt;który już dawno rozochocił się w ciemności&lt;br /&gt;gdy zamkniesz oczy i bardzo powoli (bo to&lt;br /&gt;boli) otworzysz je na siebie"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[30 V 1991]&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6545915311292809675-1774574380610860299?l=rysunkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/1774574380610860299'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/1774574380610860299'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rysunkowy.blogspot.com/2010/08/idac-ciemna-dolina.html' title='Idąc ciemną doliną'/><author><name>nov</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_J4fHXmDFdUI/SpDmsopF_CI/AAAAAAAAAUs/GkbVv3QGI4k/S220/elasokolowska.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6545915311292809675.post-6202282295871762097</id><published>2010-08-05T09:13:00.000-07:00</published><updated>2010-08-05T09:13:56.288-07:00</updated><title type='text'>Link</title><content type='html'>24 wrzesień 2009 o 09:50&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Nie przysyłajmy sobie linków. Usiadłszy rano przy komputerze,  siorbnąwszy pierwszy łyk kawy, znalazłszy ciekawą informację w  którymkolwiek z rytualnie odwiedzanych sieciowych miejsc, powstrzymajmy  odruch "kopiuj - wklej". Starajmy się zapamiętać - sens i kilka faktów. A  po południu zadzwońmy do znajomego, umówmy się z nim na spacer i  opowiedzmy o tym, co przeczytaliśmy o poranku. Może będzie już o tym  wiedział, a może nie. Tak czy inaczej, zaczniemy rozmawiać. Przypomnimy  sobie, jak budować zdania, jak akcentować i jak intonować. Damy szansę  ustom, podniebieniu i krtani. Damy szansę innej, odchodzącej kulturze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- &lt;b style="color: #0b5394;"&gt;link&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- aha, fajne! a patrz to: &lt;b&gt;&lt;span style="color: #0b5394;"&gt;link&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- super!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6545915311292809675-6202282295871762097?l=rysunkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/6202282295871762097'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/6202282295871762097'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rysunkowy.blogspot.com/2010/08/link.html' title='Link'/><author><name>nov</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_J4fHXmDFdUI/SpDmsopF_CI/AAAAAAAAAUs/GkbVv3QGI4k/S220/elasokolowska.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6545915311292809675.post-2284970597249848296</id><published>2010-08-05T09:11:00.000-07:00</published><updated>2010-08-05T09:11:04.343-07:00</updated><title type='text'>Impresje nordyckie</title><content type='html'>&amp;nbsp;21 wrzesień 2009 o 11:11&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NRD, późne lata siedemdziesiąte, inteligenckie mieszkanie, w oknach brak  zasłon, na środku pokoju suszy się bielizna damska. Na łóżku, w  potarganej pościeli dwie nagie kobiety. Marika leży z rękami pod głową,  patrzy na niebo za oknem. Jest inżynierem, specjalistą od budowy mostów.  Ana w pozycji półleżącej pali papierosa. Przed chwilą skończyły  uprawiać seks. Mieszkanie jest raczej chłodne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marika jest dojrzałą kobietą z pokaźnym biustem, wchodzi w ten wiek,  kiedy zaczyna się myśleć, że człowiek w życiu powinien kierować się  jakimiś zasadami. Ana nie ma przesądów, jest studentką filozofii, płaską  jak deska kreślarska. Ma kochanka, Jürgena. Jürgen ma dwadzieścia parę  lat, nosi brodę, jest geologiem i pali fajkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- O czym myślisz?&lt;br /&gt;- O przęsłach nowego wiaduktu nad Karlmarxstrasse. A ty?&lt;br /&gt;- O fajce Jürgena.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śmieją się.&lt;br /&gt;Kurtyna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;blog-rysunkowy, 29.10.2002&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6545915311292809675-2284970597249848296?l=rysunkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/2284970597249848296'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/2284970597249848296'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rysunkowy.blogspot.com/2010/08/impresje-nordyckie.html' title='Impresje nordyckie'/><author><name>nov</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_J4fHXmDFdUI/SpDmsopF_CI/AAAAAAAAAUs/GkbVv3QGI4k/S220/elasokolowska.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6545915311292809675.post-3603787823985838102</id><published>2010-08-05T09:09:00.001-07:00</published><updated>2010-08-05T09:09:45.199-07:00</updated><title type='text'>Telefon, krótkie zdania</title><content type='html'>10 wrzesień 2009 o 08:24&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś w nocy, po długiej i ciężkiej chorobie, zmarła jedna z najbliższych  mi osób z naszej rodziny. Na Złotej, na Syreny, tutaj: od dnia moich  narodzin, starsza siostra mojej matki była zawsze tuż obok - w tym samym  mieszkaniu, po drugiej stronie korytarza, w tym samym domu sześć pięter  od nas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ufam, że spotkamy się w lepszym świecie. Chcę wierzyć, że w ostatnich  dniach i chwilach swojego życia nie cierpiała i śpiąc nie odczuwała  strachu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odeszła fajna, dobra, bardzo wrażliwa kobieta. Pomyślcie o niej chwilę, ze mną.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6545915311292809675-3603787823985838102?l=rysunkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/3603787823985838102'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/3603787823985838102'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rysunkowy.blogspot.com/2010/08/telefon-krotkie-zdania.html' title='Telefon, krótkie zdania'/><author><name>nov</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_J4fHXmDFdUI/SpDmsopF_CI/AAAAAAAAAUs/GkbVv3QGI4k/S220/elasokolowska.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6545915311292809675.post-4754900149083449737</id><published>2010-08-05T09:07:00.001-07:00</published><updated>2010-08-05T09:07:53.692-07:00</updated><title type='text'>"Mieszkanie wynajmę przystojnemu panu"</title><content type='html'>5 wrzesień 2009 o 11:29&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na jednym z portali nieruchomościowych, dałyśmy ogłoszenie następującej treści:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Wynajmę mieszkanie 47 m2, w super atrakcyjnej cenie - 500 zł plus  media, przystojnemu mężczyźnie do lat 35, z dobrą prezencją i  nienagannymi manierami, niepalącemu. Cena jest tak niska, ponieważ  oczekuję, że lokator, z którym dojdę do porozumienia, będzie mógł  spędzać ze mną weekendy i dwa do trzech wieczorów w tygodniu (sytuacje  biznesowe). Mieszkanie dwupokojowe typu studio na 7 piętrze, w  nowoczesnym budynku, widne. Meble w kuchni i pokojach. Doskonale  wyposażona łazienka. Miejsce parkingowe. Nie toleruję zwierząt. Proszę o  kontakt mailowy: (...)"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pięciu minutach miałyśmy pierwszą odpowiedź. Po dziesięciu - kolejną.  Jeszcze tego samego wieczoru - kilka, także od studentów zagranicznych.  W ciągu dwóch dni przyszło dwadzieścia siedem odpowiedzi od  zainteresowanych "przystojnych panów". Czas na zdjęcie ogłoszenia,  udzielenie uprzejmych odpowiedzi i analizę materiału.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6545915311292809675-4754900149083449737?l=rysunkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/4754900149083449737'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/4754900149083449737'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rysunkowy.blogspot.com/2010/08/mieszkanie-wynajme-przystojnemu-panu.html' title='&quot;Mieszkanie wynajmę przystojnemu panu&quot;'/><author><name>nov</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_J4fHXmDFdUI/SpDmsopF_CI/AAAAAAAAAUs/GkbVv3QGI4k/S220/elasokolowska.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6545915311292809675.post-5911279730270461628</id><published>2010-08-05T09:05:00.001-07:00</published><updated>2010-08-05T09:05:50.506-07:00</updated><title type='text'>"Człowieku małej wiary..."</title><content type='html'>30 sierpień 2009 o 19:05&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najgorszy jest przymus wierzenia. "Musisz uwierzyć!" Nie, nie muszę. Nie  potrafię, nie można na zawołanie. Wiara to łaska, natchnienie. Nie  postawa, nie aktywność. Wielu zaczyna działać bez wiary, licząc na to,  że kiedyś wykiełkuje ona na widok owoców ich zawziętej pracy. Ale wiara  przez duże "W" to nie jest prosta suma satysfakcji z dokonań i ufności  we własne siły. Wiary nie można wygenerować z siebie samego (jogą,  filozofią kai zen, psychoterapią, whatever). Wiara musi przyjść z  zewnątrz, obdarza nią Bóg. Bez względu na to, czy się w niego wierzy,  czy nie. Bez względu na to, czy jest, czy go nie ma. Pomódlcie się ze  mną o wiarę dla mnie. Podobno, kiedy już dwóch modli się o to samo, to  przychodzi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6545915311292809675-5911279730270461628?l=rysunkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/5911279730270461628'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/5911279730270461628'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rysunkowy.blogspot.com/2010/08/czowieku-maej-wiary.html' title='&quot;Człowieku małej wiary...&quot;'/><author><name>nov</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_J4fHXmDFdUI/SpDmsopF_CI/AAAAAAAAAUs/GkbVv3QGI4k/S220/elasokolowska.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6545915311292809675.post-4717408915173724407</id><published>2010-08-05T08:18:00.000-07:00</published><updated>2010-08-05T08:18:06.570-07:00</updated><title type='text'>Menu</title><content type='html'>12 sierpień 2009 o 23:14&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W drodze na dzisiejszy obiad, Sat poprosił o napisanie elowego menu.  Uprzedzam wszelkie pytania: tak jadałam półtora roku temu, kiedy moja  waga nieuchronnie zbliżała się do przerażającej granicy  dziewięćdziesięciu kilo. Okulary leżały mi wtedy na policzkach,  przechodząc obok wystawy, musiałam pięć minut czekać na nienadążające za  mną dupsko, a śniadanie podane do łóżka z powodzeniem można było  stawiać na moim biuście. Oto dzienny zestaw pokarmowy kaszalota. Nudzący  się w pracy oraz osoby wyciągające pierwiastki z numerów gadu-gadu mogą  sobie podliczyć kalorie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ŚNIADANIE&lt;br /&gt;Pół odgrzanej pizzy z wczoraj. Najczęściej pepperoni, na grubym cieście, z podwójnym serem. Szklanka, wróć - dwie szklanki coli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;DRUGIE ŚNIADANIE&lt;br /&gt;Dwie bułki z masłem, najczęściej kajzerki albo paluchy, dwie smażone parówki. Szklanka coli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;TRZECIE ŚNIADANIE&lt;br /&gt;Dopijam ten litr coli, bo przecież jak tak będę ciągle otwierać tę butelkę, to mi cola zwietrzeje i będzie do chrzanu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;OBIAD&lt;br /&gt;Pierwsze danie: Zupka chińska. Drugie danie: makaron smażony z sosem  sojowym i żółtym serem. Deser: eklerka, bajaderka i serniczek krakowski.  Cola. Z nowej butelki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PODWIECZOREK&lt;br /&gt;Parówka wpulana przy komputerze. Jakieś wafelki. Żeby się nie odwodnić: na biurku zawsze szklanka coli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;KOLACJA&lt;br /&gt;Przed telewizorem: czipsy serowe lub paprykowe, baton czekoladowy, cola.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;POSIŁEK DO PRZY-PRACY W NOCY&lt;br /&gt;Trzy kromki chleba z pasztetem drobiowym. Pudełko paprykarza sojowego  marki Sante. Cola. Już nie w szklance, bo nie mam czasu chodzić ciągle  do kuchni, odcinek musi być gotowy na rano, więc na biurku cała butelka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;BONUS&lt;br /&gt;Jeśli musiałam w międzyczasie wyjść, żeby coś załatwić, wracając do domu  nabywałam zestaw: McChicken, Cheeseburger, 6 McNuggets z sosem  barbecue, duże frytki. Puszka coli, żeby nie marnować tej, którą mam w  domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;THE END&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wierzę w to, co napisałam. Ale to prawda:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6545915311292809675-4717408915173724407?l=rysunkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/4717408915173724407'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/4717408915173724407'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rysunkowy.blogspot.com/2010/08/menu.html' title='Menu'/><author><name>nov</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_J4fHXmDFdUI/SpDmsopF_CI/AAAAAAAAAUs/GkbVv3QGI4k/S220/elasokolowska.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6545915311292809675.post-7448804435308429073</id><published>2010-08-05T08:16:00.000-07:00</published><updated>2010-08-05T08:16:00.126-07:00</updated><title type='text'>Zadanie</title><content type='html'>8 sierpień 2009 o 13:13&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To strasznie trudne zadanie, uczynić nasze wspólne życie lepszym, jeśli  jest się człowiekiem, który obawia się ludzi, którego ludzie męczą, dla  którego "piekło to inni" nie jest tylko efektowną frazą, ale bolesnym  faktem. Jeśli jest się samotnikiem skłonnym do depresji, noszącym w  sobie głębokie przekonanie, że to inni nas zostawiają, a nie odwrotnie.  Kiedy jest się podszytym paniką homofobem, homoseksualistą promującym  związki heteroseksualne. Gdy na Facebooku brakuje nam przycisków: "nie  lubię", "nie podoba mi się", "co za durny pomysł", "w życiu się w to nie  zaangażuję". Tak trudno żyć pozytywnie, kiedy jest się chodzącą  negacją. Trudno afirmować, kuląc ramiona (bo a nuż za chwilę dostanie  się po łbie). Ciężko jest być pro-, kiedy z natury jest się anty-.  Ciężko iść do przodu, kiedy całe życie stoi się w rozkroku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6545915311292809675-7448804435308429073?l=rysunkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/7448804435308429073'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/7448804435308429073'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rysunkowy.blogspot.com/2010/08/zadanie.html' title='Zadanie'/><author><name>nov</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_J4fHXmDFdUI/SpDmsopF_CI/AAAAAAAAAUs/GkbVv3QGI4k/S220/elasokolowska.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6545915311292809675.post-6345719348277908301</id><published>2010-08-05T08:12:00.000-07:00</published><updated>2010-08-05T08:12:52.112-07:00</updated><title type='text'>Skan z GW (Gazeta żegna filozofa, 20 lipca 2009)</title><content type='html'>23 lipiec 2009 o 16:30&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Religia jest sposobem, w jaki człowiek akceptuje swoje życie jako nieuchronną porażkę." (&lt;i&gt;Odwet sacrum w kulturze świeckiej&lt;/i&gt;, 1973)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Od wczesnego dzieciństwa mam poczucie, że świat jest smutny, życie jest  smutne. Nie chcę tego powtarzać, zwłaszcza nie chcę tego powtarzać zbyt  często, bo brzmi to może głupio czy pretensjonalnie, ale tak myślę,  chociaż nie potrafię tego uzasadnić." (&lt;i&gt;Czas ciekawy, czas niespokojny. Z Leszkiem Kołakowskim rozmawia Zbigniew Mentzel, część II&lt;/i&gt;, 2008)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Życie każdego z nas kończy się źle. Kończy się porażką. Nie możemy tego  uznać od początku swojego żywota, to jasne. (...) po pewnym czasie  każdy, jak myślę, [człowiek] sobie uświadamia, że nie zrobił w życiu  tego, co powinien był albo co mógł, albo co należało uczynić, a jeśli  coś osiągnął, to są to osiągnięcia niezaradne. (...)" (&lt;i&gt;Czas ciekawy, czas niespokojny. Z Leszkiem Kołakowskim rozmawia Zbigniew Mentzel, część I&lt;/i&gt;, 2007)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6545915311292809675-6345719348277908301?l=rysunkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/6345719348277908301'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6545915311292809675/posts/default/6345719348277908301'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rysunkowy.blogspot.com/2010/08/skan-z-gw-gazeta-zegna-filozofa-20.html' title='Skan z GW (Gazeta żegna filozofa, 20 lipca 2009)'/><author><name>nov</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_J4fHXmDFdUI/SpDmsopF_CI/AAAAAAAAAUs/GkbVv3QGI4k/S220/elasokolowska.jpg'/></author></entry></feed>
